Kierowca na S1
Źródło: youtube.com Bielskie Drogi

Wyprzedzał na S1, gdy nagle zobaczył jak coś na niego spada. Porażające zachowanie kierowcy ciężarówki - Wideo

Konrad KarpiukKonrad Karpiuk
16 Stycznia 2021

Kierowca auta osobowego jechał trasą S1 w kierunku Żywca. Gdy wyprzedzał ciągnik siodłowy, nagle z naczepy spadł odłamek lodu i uszkodził jego auto. Gdy poszkodowany podjechał wyjaśnić sprawę do kierowcy ciężarówki, został zignorowany.

Kierowca cudem uniknął tragicznego wypadku

Kierowca osobówki, pan Tomasz miał sporo szczęścia. Mało brakowało, a spadający odłamek lodu z ciężarówki zamiast na zderzaku wylądowałaby na jego szybie.Ta niebezpieczna sytuacja mogła doprowadzić nawet do wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

- Naprawdę się cieszę bo uważam, że wygrałem życie. Tafla lodu, której fragmenty 2 godziny później wyciągnąłem ze zderzaka miała 5 cm grubości i gdyby poleciało mi to na szybę, to byłoby fatalnie - pisał kierowca cytowany przez portal Bielskie Drogi.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek 11 stycznia w godzinach popołudniowych na trasie S1 w rejonie Rybarzowic (woj. śląskie). Prowadzący osobówkę po tym jak odłamek lodu trafił w jego auto, zakończył manewr wyprzedzania ciężarówki i czekał na moment, gdy będzie mógł porozmawiać z jej kierowcą.

Brytyjczycy nie chcą aut poleasingowych, tysiące niszczeją na torachBrytyjczycy nie chcą aut poleasingowych, tysiące niszczeją na torachCzytaj dalej

Instagram zdrogi.pl

W końcu kilka kilometrów dalej zaczynał się korek, a pan Tomasz wyszedł z auta i dobiegł do szoferki zestawu. Następnie wytłumaczył kierowcy ciężarówki, co się wydarzyło i poprosił go o zjechanie na pobocze. Prowadzący ciągnik siodłowy zbagatelizował sprawę i pojechał dalej.

Kierowca osobówki na swoje szczęście, nagrał całe zajście rejestratorem. Nagranie zostało zgłoszone na komisariat policji w Żywcu. Jak podaje portal Bielskie Drogi, prowadzący ciężarówkę otrzyma mandat, ponadto będzie musiał zapłacić za naprawdę uszkodzonego samochodu.

Kierowcy ciężarówki mają problem z odśnieżaniem. Trudno ich jednak za to winić, infrastruktura ich nie rozpieszcza

Obecnie za jazdę nieodśnieżonym autem grozi mandat wysokości od 50 do 500 zł, z czego największa kara dotyczy zwykle właścicieli ciężarówek i aut dostawczych (ze względu na skalę zagrożenia). Kierowcy są karani przez policję za nieusuwanie śniegu z dachu właśnie przez wzgląd na takie sytuacje jak ta na S1.

Problem w tym, że o ile właściciel osobówki nie powinien mieć problemu z pozbyciem się śniegu z auta osobowego, to w przypadku ciężarówek sytuacja jest dużo trudniejsza. Jak wskazuje portal Autoblog, jeśli kierowca obudzi się po nocnej pauzie przy autostradzie i akurat w tym czasie spadnie śnieg, może mieć problem z pozbyciem się go z naczepy.

W niektórych Miejscach Obsługi Podróżnych (MOP), znajdują się specjalne rampy do odśnieżania naczep i ciężarówek. Niestety, w Polsce wciąż jest ich dosyć mało, natomiast częściej można je spotkać choćby w Niemczech, czy na Słowacji.

Pod tym względem sytuacja może się jednak poprawić. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapowiedziała, że planuje modernizacje MOP-ów (tutaj pisaliśmy o tym więcej). W planach rozbudowy infrastruktury znalazło się także zwiększenie ilości ramp do odśnieżania ciężarówek.

Portal Autoblog zwraca jednak uwagę, że zestawy do odśnieżania naczep mają również swoje wady. Przy bardzo niskich temperaturach robi się na nich ślisko, więc ze względu na wysokość rampy, potrafią być zagrożeniem dla zdrowia kierowcy ciężarówki. Wygląda jednak na to, że na razie lepszego rozwiązania nie ma.


Źródło: Bielskie Drogi, Spider's web Autoblog

Instagram zdrogi.pl

Artykuły polecane przez redakcję zDrogi.pl

Andrzej Duda wracał z nart, a kierowcy stali w korku. Prezydent w ogniu krytyki - WideoAndrzej Duda wracał z nart, a kierowcy stali w korku. Prezydent w ogniu krytyki - WideoCzytaj dalej

Następny artykuł