Kulig w centrum miasta
Źródło: ROBERT ZALEWSKI/East News

Niektórzy już próbowali, skończyło się tragicznie. Popularna zabawa zbiera w Polsce żniwo

Konrad KarpiukKonrad Karpiuk
20 Stycznia 2021

Kulig organizowali jeszcze nasi dziadkowie i pradziadkowie, przywiązując sanie do konia. Jednak gdy zwierzęta na dobre zostały wyparte z gospodarstw, wiele osób zaczęło wykorzystywać do organizacji zabawy samochody. Niestety, dzisiaj kulig za autem to bardzo niebezpieczna forma rozrywki.

Kulig może stanowić śmiertelne zagrożenie. Przez lekkomyślną zabawę, niemal co roku ktoś trafia do szpitala

Kulig tej zimy już kilka razy skończył się tragicznie. Choćby wczoraj pisaliśmy o wypadku pod Elblągiem, gdy dwie nastolatki podczas zabawy wypadły z zakrętu. Jedna z nastolatek skończyła "tylko" ze złamaniem ręki, a druga walczy o swoje życie w szpitalu. Groźnie było również w Ryczowie-Koloni, a na szczęście bez rannych obyło się w Radomiu.

Oczywiście, pierwsza śnieżna zima od kilku lat to powód do radości dla wielu dzieci. Choć stoki narciarskie są zamknięte, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wziąć sanki i pozjeżdżać z okolicznej górki. Pod opieką dorosłych, takie zabawy są jeszcze względnie bezpieczne, czego nie można powiedzieć o kuligu za autem.

Kulig jest niebezpieczny z kilku powodów. Nie można ich bagatelizować

Przede wszystkim, sanki nie są tak zwrotne jak samochód, co utrudnia manewrowanie nimi w razie kłopotów. Ponadto zwykle na sankach siedzą dzieci, a co za tym idzie, nawet jakby miały możliwość kierowania nimi, mogłoby brakować im refleksu, czy doświadczenia, które ma dorosła osoba.

Wybuch agresji na drodze stłumiony przez starszego panaWybuch agresji na drodze stłumiony przez starszego panaCzytaj dalej

Instagram zdrogi.pl

 

Na nic się jednak nie zda doświadczenie, skoro sanki nie mają hamulców. Dlatego gdy samochód ostro zahamuje, rozpędzone sanki z pasażerem mogą wbić się ze w tył samochodu, a to może skończyć się poważnym urazem, czy nawet śmiercią. Wystarczy sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby do zderzaka był zamocowany hak.

Nie lepiej będzie na zakrętach. Ze względu na środek ciężkości ciągniętych sań, jest spore ryzyko wywrócenia się ich, lub uderzenia w przydrożny obiekt, np. drzewo czy latarnię. Podobnie było zresztą w przypadku wcześniej wspomnianego wypadku pod Elblągiem.

Ponadto jeśli kulig urządzany jest na drogach publicznych, dochodzi ryzyko związane z innymi członkami ruchu. Sanie nie mają oświetlenia, a inny kierowca może po prostu nie zauważyć dzieci ciągnących przez samochód.

Kulig jest również surowo zabroniony w polskim karze. W skrajnych wypadkach można trafić do więzienia

Ponadto w prawie o ruchu drogowym znajduje się zapis, który jasno zabrania kuligu. Mówi o tym art. 60 ust. 2 pkt 4. Za złamanie przepisu grozi kara wysokości do 500 zł i 5 punktów karnych.

- Zabrania się kierującemu ciągnięcia za pojazdem osoby na nartach, sankach, wrotkach lub innym podobnym urządzeniu - czytamy w ustawie.

Ponadto jeśli podczas kuligu dojdzie do wypadku, konsekwencje będą znacznie poważniejsze. W razie śmierci jednego z uczestników kierowca może mieć postawione zarzuty, które grożą karą do 8 lat pozbawienia wolności.

Mogą być także problemy z uzyskaniem odszkodowania, gdy ubezpieczyciel uzna, że kierowca przyczynił się do wypadku. Podobny przypadek przytacza portal WP Autokult. Gdy w 2017 roku w okolicach Tomaszowa Mazowieckiego w wyniku kuligu 20-latka doznałą obrażeń, towarzystwo ubezpieczeniowe obniżyło świadczenie o 40 proc.

Źródło: WP Autokult

Instagram zdrogi.pl

Artykuły polecane przez redakcję zDrogi.pl

Dziecko potrącone przez auto, wypadek mógł być poważniejszy - wideoDziecko potrącone przez auto, wypadek mógł być poważniejszy - wideoCzytaj dalej

Następny artykuł