Strefa czystego transportu autobusy elektryczne
Źródło: SnappyGoat CC0

Autobusy elektrycznie nie dały rady, ZTM wyciągnął "stare diesle"

Konrad KarpiukKonrad Karpiuk
21 Lutego 2021

Strefa czystego transportu niedługo będzie obligatoryjna w każdym mieście powyżej 100 tys. mieszkańców. Dotyczyć będzie ona nie tylko samochodów prywatnych, ale i autobusów. Jednak ta zima pokazała, że autobusy elektryczne niekoniecznie poradzą sobie tak dobrze z trudnymi warunkami jak klasyczne "spalinówki".

Strefa czystego transportu wyeliminuje także stare autobusy. A to one uratowały sytuację zimą

Strefa czystego transportu ograniczy wjazd do miast aut, które nie spełniają wyznaczonych norm spalin. Wśród nich będą aut na LPG, stare "benzyniaki" i diesle, w tym autobusy. Z tym że w ostatnią zimę spalinowa komunikacja miejska okazała się niezastąpiona.

W Warszawie doszło niedawno do paraliżu komunikacyjnego. Ze względu na mróz skrócił się zasięg elektrycznych autobusów. Miasto musiało wysłać starsze autobusy, które do Strefy czystego transportu wjechać by nie mogły.

Jak podaje portal poboczempl, w poniedziałek 8 lutego w stolicy z powodu fali mrozów, wycofano z tras ok. trzydzieści elektrycznych autobusów. Mrozy skróciły ich zasięg na tyle, że nie mogły zrealizować wcześniej założonych tras.

Wybuch agresji na drodze stłumiony przez starszego panaWybuch agresji na drodze stłumiony przez starszego panaCzytaj dalej

Instagram zdrogi.pl

 

Większe zapotrzebowanie na prąd w elektrykach spowodowało oczywiście niska temperatura, ale także wyższe opory, jakie musiały pokonywać koła. Ze względu na zalegający śnieg i śliską nawierzchnię, zapotrzebowanie na prąd było jeszcze większe.

To oznaczało również, że czas ładowania autobusów byłby dłuższy. Według warszawskiej "Gazety Wyborczej" problemem był brak ładowarek na pętlach. Jednak portal poboczem.pl wskazuje, że to nie rozwiązałoby problemów, choćby ze względu na czas ładowania.

Strefa czystego transportu tworzy wiele problemów infrastrukturalnych

Ładowanie elektrycznego autobusu może trwać od 180 minut do nawet 6 godzin. Postoje autobusów na pętlach nie trwają aż tak długo. Do tego łatwo sobie wyobrazić co by się stało, gdyby autobus nie mógł dokończyć trasy i musiał wcześniej udać się na ładowanie. Pasażerowie marznący na mrozie nabraliby ochoty na rozszarpanie odpowiedzialnych za to urzędników.

Portal poboczem.pl wskazuje, że problem teoretycznie rozwiązałyby ładowarki pantografowe, ładujące pojazd w ok. 15-20 minut, czyli tyle ile zwykle trwa postój na pętli. Problem w tym, że wymagają one bardzo dużej ilości prądu w krótkim czasie, co może być sporym wyzwaniem dla dostawców energii.

Ponadto w warunkach zimowych używanie takich urządzeń może być zwyczajnie niemożliwe. Ponadto szybkie i mocne ładowarki obniżą również żywotność baterii, a to oznacza kolejne koszty.

Sami urzędnicy zapewniają, że obecne trasy nie są w pełni uzależnione od autobusów elektrycznych. Mieszkańcy nie powinni więc obawiać się opóźnień, czy problemów z dojazdem. Problem w tym, że od 2030 roku wejdzie w życie obowiązek utworzenia Stref czystego transportu w miastach.

Jak poradzą sobie z tym samorządy? Od 2025 roku samorządy gmin i powiatów z min. 50 tys. mieszkańców, będą miały obowiązek kupować tylko autobusy zeroemisyjne. Czyli mamy kolejny przypadek typowej urzędniczej, oderwanej od rzeczywistości biurokracji. Przepis jest? Jest. Jak zostanie zrealizowany? To już urzędników nie interesuje.

Źródło: poboczem.pl

Instagram zdrogi.pl

Artykuły polecane przez redakcję zDrogi.pl

Dziecko potrącone przez auto, wypadek mógł być poważniejszy - wideoDziecko potrącone przez auto, wypadek mógł być poważniejszy - wideoCzytaj dalej

Następny artykuł