Silnik w śmietniku
Źródło: youtube.com Daniel Winter

Jeździli plastikowym koszem na śmieci z silnikiem od skutera - Wideo

Konrad KarpiukKonrad Karpiuk
21 Lutego 2021

Silnik ze skutera o pojemności 70cc trafił do plastikowego kosza na śmieci z kołami. Po kilku modyfikacjach grupa internautów zrobiła dosłownie "ze śmieci" jeżdżący pojazd. Gdy testowali to na górskich drogach, okoliczni rowerzyści przecierali oczy ze zdumienia.

Silnik od skutera trafił do plastikowego śmietnika na kółkach

Silnik to jak wiadomo, część wymienna. W internecie nietrudno szalone "swapy" takie jak np. Maluch z V8 od Corvette, przystosowany do wyścigów na 1/4 mili. Z reguły zasady takich modyfikacji są proste, mocny silnik do słabego, najlepiej jeszcze niepozornego samochodu.

Internauta z kanału Daniel Winter na YouTube wziął to sobie chyba zbytnio do serca. Wraz z kolegami wziął niepozorny silnik, najprawdopodobniej ze skutera o pojemności 70cc. Wsadził go do czegoś, co pojazdem nawet nie jest (ale ma koła), czyli często spotykanego na osiedlach i podwórkach, zielonego kosza na śmieci.

Wybuch agresji na drodze stłumiony przez starszego panaWybuch agresji na drodze stłumiony przez starszego panaCzytaj dalej

Instagram zdrogi.pl

 

Co ciekawe, wcześniej ta sama grupa, związana z internetową społecznością Car Throttle zamontowała ten sam silnik w deskorolce. Pomysłowość ich nie opuściła, bo później skonstruowali coś jeszcze bardziej absurdalnego. Oczywiście nie mogło się obyć bez drobnych modyfikacji "karoserii".

Silnik trafił do śmietnika po kilku przeróbkach "karoserii"

Jak widać na nagraniu, trzeba było wyciąć nieco otworów na elementy konstrukcyjne silnika, jak i napędu pojazdu. Motor został umieszczony centralnie za pomocą ramy. Silnik napędza tylne koła kosza na śmieci. Z przodu jest tylko jedno, nienapędzane koło służące do kierowania.

Układ kierowniczy wygląda jak wyciągnięty wprost z niedużej motorynki, bądź hulajnogi (choć można obstawiać to pierwsze). W tym wypadku możemy z przekąsem stwierdzić, że mamy do czynienia z szalonym połączeniem Ferrari (w końcu silnik umieszczony centralnie) z Reliantem Robinem (ze względu na trzy koła).

Silnik

Do tego sam kolor pojazdu jak żywo przypomina klasyczne british racing green znane z Jagura, czy Bentleya. Właśnie, skoro jesteśmy przy brytyjskich wyścigówkach, klapa śmietnika (a może maska silnika?) została przerobiona tak, aby wloty powietrza z przodu zapewniały odpowiednie chłodzenie. Jak żywo "przypomina" to wyścigowe Bentleye z lat 30'.

"Nadwozie" musiało mieć również wycięcie na starter silnika. Przy okazji spełnia on też funkcję antykradzieżową, jakby ktoś chciał taki wyścigowy unikat w swojej kolekcji. Żeby odpalić silnik, trzeba włożyć do środka metalową rurkę, którą służy jako "przedłużka" do rozrusznika.

Silnik

Absurd na trzech kołach. Rowerzyści patrzyli z niedowierzaniem na zielony "motocykl"

Niestety, autorzy pomysłu nie przewidzieli siodełka, więc trzeba siedzieć na plastikowej karoserii tej "śmieciowej wyścigówki". Patrząc po minach "kierowców", przejażdżka musiała dawać im sporo radochy. Jeszcze bardziej bawić mogą zaskoczeni rowerzyści i spacerowicze, nagrywający "motocyklistę". A może "śmietnikocyklistę"?

Niewątpliwie taki pojazd zwraca uwagę bardziej niż niejeden, wypasiony motocykl. Konstruktorzy próbowali zrobić nawet efektowną "stójkę" na tylnych koła, co udało się tylko częściowo ze względu na konstrukcję napędu. Jak można zauważyć, z tyłu trzeba było wciąć miejsce na zespół napędowy, w tym łańcuch, który przy znacznym wychyleniu może uderzyć w asfalt i tym samym zakończyć żywot tego osiągnięcia internetowej inżynierii.

Silnik

Na końcu filmu, autor zamieścił także nagranie z kamery zamontowanej na klatce piersiowej, żeby widzowie mogli zobaczyć, jak wygląda przejażdżka śmietnikiem z pierwszej osoby (choć niektórzy właściciele aut do taniego driftu na pewno znają to uczucie). Niestety, dalsza historia zmotoryzowanego śmietnika nie jest znana.

Następny artykuł