Mercedes
Źródło: Youtube / 7NEWS Australia

Spróbował spalić gumę nowym Mercedesem. Jeden błąd doprowadził do dramatu - Wideo

Piotr DutkaPiotr Dutka
21 Stycznia 2021

Mercedes AMG C 63 Coupe to potężna bestia, która została przeznaczona do szybkiej, a zarazem luksusowej jazdy. Ten model to prawdziwa gratka dla fanów motoryzacji i jazda takim samochodem musi generować ogromnie pozytywne wrażenia. Pewien kierowca był tak zachwycony nowym pojazdem, że postanowił spalić gumę. Wyłączył jednak myślenie i ostatecznie doszło do dramatu.

Mercedes AMG C 63 zniszczony przez nowego właściciela. Jeden błąd doprowadził do prawdziwego dramatu.

Fanom motoryzacji nie będzie trzeba zbyt długo przedstawiać tego konkretnego modelu Mercedesa. Każdy z nas zdaje sobie sprawę, że nie jest to zwykły pojazd. Podczas projektowania, a zarazem dystrybucji tego modelu, niemiecki producent dołożył wszelkich starań, by prezentował się on po prostu wyjątkowo.

Niektórzy kierowcy wsiadając do tego typu pojazdów całkowicie tracą głową. Taką tendencje idealnie obrazuje poniższe nagranie. Mężczyzna z poniższego nagrania po prostu zgłupiał na myśl, że stał się właścicielem nowego AMG.

Według informacji przekazanych przez portal 7NEWS Australia, do incydentu miało dojść w zeszłą niedzielę w Chester Hill, na przedmieściach Sydney.

Swój dobry nastrój oraz szczęście z powodu nabycia nowego auta, chciał wyrazić w bardzo ciekawy sposób. Zdecydował się na spalenie gumy. Jednak zapomniał o jednym, ale bardzo ważnym szczególe, który zrujnował jego dzień. Nieudana próba zakończyła się w dramatyczny sposób. Auto zaczęło się po prostu palić.

Chciał pomóc kierowcy BMW wyciągnąć auto z rowu. Skończyło się tragicznie - WideoChciał pomóc kierowcy BMW wyciągnąć auto z rowu. Skończyło się tragicznie - WideoCzytaj dalej

Nie ukrywamy, że patrząc na to nagranie jest nam po prostu smutno. Ciężko przeboleć fakt, że tak wyjątkowy pojazd trafił w ręce kompletnie nieodpowiedzialnego kierująco.

Mercedes-AMG C 63 Coupe nie mógł spalić gumy. Właściciel zapomniał o jednym szczególe.

Niestety, ale niemiecki samochód nie był w stanie spełnić zachcianki swojego nabywcy. Wszystko z powodu włączonej trakcji, która skutecznie utrudniała tą czynność. Uroczysta czynność zakończyła się w najgorszy możliwy sposób. Samochód stanął w płomieniach.

510-konna bestia rodem w Niemiec, doznała bardzo poważnych uszkodzeń. Dokładnie nie wiadomo, co w głównej mierze wywołało ten niezwykle dramatyczny incydent. Portal WRC.net sugeruje, że mogło dojść do przegrzania się skrzyni biegów, a w konsekwencji spalenia oleju. Dym może sugerować najprawdopodobniej uszkodzenie silnika, bądź też turbosprężarki.

Niestety, ale na głupotę nie ma lekarstwa. Przykład z Australii powinien być idealną przestrogą dla wszystkich, którzy chcą spróbować takich praktyk, przy okazji kompletnie wyłączając myślenie.

Artykuły polecane przez redakcję zdrogi.pl

Następny artykuł