Wypadek
Źródło: ELI

Uniknął śmierci podczas Grand Prix Bahrajnu. Przerażające wyznanie kierowcy Formuły 1

Piotr DutkaPiotr Dutka
2 Grudnia 2020

Wypadek, do którego doszło podczas Grand Prix Bahrajnu był po prostu przerażający. Francuski kierowca, Roman Grosjean cudem uniknął śmierci. Wjechał w stalową bandę przy prędkości przekraczającej 220 km/h. Moment wypadku dosłownie mrozi krew w żyłach.

Wypadek podczas Grand Prix Bahrajnu. Kierowca Haasa cudem uniknął śmierci. Jego wyznanie jest przerażające.

Formuła 1 to bardzo interesujący, ale również bardzo wymagający sport. Kierowcy jeżdżący ultra szybkimi bolidami są niemal jak piloci myśliwców. Jeden błąd może skończyć się wielką tragedią.

Podczas GP na torze Sakhir było krok od przerażającego incydentu, który mógł zakończyć się śmiercią jednego z kierowców. Niedzielny wyścig stał pod znakiem wypadków oraz kilku nietypowych incydentów.

Najpoważniejszym z nich było uderzenie w bandę przez jednego z kierowców Hassa, Romana Grosjeana. Francuz w momencie uderzenia rozwinął prędkość 221 km/h. To prawdziwy cud, że w wyniku tego wypadku nie zginął.

Kierowco, możesz otrzymać mandat za swoje lenistwo. Wszystko przez zamarznięte szybyKierowco, możesz otrzymać mandat za swoje lenistwo. Wszystko przez zamarznięte szybyCzytaj dalej

Teksty wybrane dla Ciebie

Wiele osób zastanawia się jaka przyszłość czeka francuskiego kierowcę, szczególnie po tym incydencie. Wiadomo, że Haas nie przedłuży obowiązujące umowy i zawodnik stanie wolnym agentem. Jego miejsce może zająć Mick Schumacher, który według mediów jest faworytem do jazdy w amerykańskim zespole.

Co ciekawe, kierowca zabrał głos, pierwszy raz od tego feralnego zdarzenia. Opowiedział o wszystkich szczegółach tego incydentu. Podczas niedzielnego GP cudem przeżył fatalny wypadek, który przerazić fanów F1.

„Zobaczyłem, że mój wizjer jest cały pomarańczowy, a wokół mnie są płomienie. Przyszedł mi na myśl wypadek Nikiego Laudy. Nie chciałem tak skończyć, musiałem się wydostać dla moich dzieci” - powiedział Grosjean.

„Nawet w Hollywood. Nigdy nie widziałem takiego wypadku w moim życiu. Byłem w płomieniach 28 sekund, ale wydawało mi się jakby to było znacznie dłużej bo trzy razy próbowałem wydostać się z kokpitu. PO tym wypadku, cieszę się że przeżyłem” mówił dalej francuski kierowca.

„Byłem w stanie odpiąć pasy. Kierownicy już nie było na miejscu, musiała pęknąć podczas uderzenia. Bardziej bałem się o moich krewnych – przede wszystkim dzieci, ale również tatę i mamę. Nie bałem się o sibie. Widziałem nadchodzącą śmierć, nie miałem innego wyjścia niż natychmiast uciekać” podsumował.

Wywiad z Romanem Grosjeanem został opublikowany przez francuską telewizję LCI. Fragmenty rozmowy zostały przytoczone przez portal powrótROBERTA.pl

Doświadczony kierowca ma poparzone kostki oraz nadgarstki. Chce on pozostać w lokalnym szpitalu jeszcze przez kilka dni, tak aby być gotowym na GP Abu Zabi. Wszystko po to by pożegnać się z Królową Motosportu w iście królewskim stylu.

Zobacz także w naszych serwisach

Następny artykuł