Nie pamiętał, gdzie zaparkował swój wóz, dlatego wezwał policję. W organizmie miał aż 3 promile

Policja z Wałbrzycha do tej pory nie wierzy, w to, co się stało. Nietrzeźwy kierowca zgłosił zaginięcie swojego auta.
Nietrzeźwi kierowcy to poważny problem polskich dróg. Przez swoje nieodpowiedzialne zachowanie narażają nie tylko siebie, ale i innych uczestników ruchu drogowego, na poważne niebezpieczeństwo.
Do kuriozalnej sytuacji z nietrzeźwym kierującym w roli głównej doszło 19 stycznia w Wałbrzychu. Według informacji przekazanych przez redakcję TVN24, pewien przestraszony mężczyzna wezwał policję, ponieważ sądził, że skradziono jego samochód.
Poinformował on mundurowych, że zaparkował pojazd w określonym miejscu. Jednak gdy powrócił, auta już tam nie było. Postanowił działać bardzo szybko i od razu zadzwonił na policję.
Gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce zdarzenia okazało się, że prawda jest zupełnie inna. Mężczyzna był kompletnie pijany. Najdobitniej świadczy o tym fakt, że nie był w stanie poprawnie złożyć kilku zdań.
Pomocne w wyjaśnieniu całej sytuacji okazały się nagrania z monitoringu miejskiego. Mężczyzna zaparkował w podanym miejscu, jednak w momencie wyjścia z auta był już kompletnie pijany.
Zapomniał on gdzie dokładnie zaparkował pojazd i dlatego zdecydował się poinformować służby mundurowe o zaistniałej sprawie. Badanie alkomatem nie pozostawiło żadnych złudzeń. Mężczyzna był kompletnie pijany. Okazało się, że w swoim organizmie ma aż 3 promile alkoholu.
Policja chciał odebrać mu prawo jazdy. Jednak nie doszło do tego, ponieważ swoje uprawnienia stracił już wcześniej. Oczywiście za jazdę na podwójnym gazie.
32-latek ostatecznie został zatrzymany. Za jazdę pod wpływem usłyszy bardzo poważne zarzuty. O jego dalszym losie zadecyduje sąd.
Warto wspomnieć, że to nie jedyny wybryk z pijanym kierowcą w roli głównej, który w ostatnim czasie miał miejsce w naszym kraju. Nietrzeźwy kierowca wylądował kradzionym Volkswagenem w rowie. Do zdarzenia doszło we wtorek 19 stycznia w Złotym Stoku.
Artykuły polecane przez redakcję zdrogi.pl










