Volkswagen Golf V – stylistyczny krok naprzód
Źródło: pixabay.com

Volkswagen Golf V – stylistyczny krok naprzód

Redaktor zDrogi.plRedaktor zDrogi.pl
3 Lutego 2021

Golf jest modelem niemieckiej marki Volkswagen, samochodem osobowym segmentu C, autem kompaktowym. Rywalizuje z Toyotą Corollą, Oplem Astrą, Fordem Focusem oraz z Renault Mégane. Uchodzi za jeden z najbardziej rozpoznawalnych modeli marki i jedno z aut, które na stałe wpisało się w polską kulturę motoryzacyjną. Jego V generacja musiała zmierzyć się z doskonałym przyjęciem czwórki, ale i z jej nie za dobrze ocenianą stylistyką.

Golf V – charakterystyka modelu

Jak sama nazwa wskazuje, Volkswagen jest autem dla ludu i właśnie dlatego samochód ten musi być w przystępnej cenie, dobrze wyposażony, mieć wszystko, co niezbędne, ale nie być przeładowanym rzeczami całkiem zbędnymi. Dlatego w przypadku samochodu kompaktowego, dla całej rodziny, w trasę i po mieście, wymyślono nadwozie skromne, ale wystarczające.

Już wariant Mk4, czyli czwarta generacja, został dobrze przyjęty i uchodził za nieźle skonstruowane auto. Jeśli na coś narzekano, to na stylistykę, która wciąż była dość toporna. Przystępując do pracy nad Volkswagenem Golfem V, inżynierowie postanowili zmienić ten obraz. W 2003 roku zaprezentowali więc znacząco odświeżoną wersję w nowym języku stylistycznym, który będzie już później tylko modyfikowany.

Auto konstrukcyjnie było nowe, zbudowano je na płycie podłogowej PQ35, która wykorzystana została także do stworzenia SEAT-a Altei czy Audi A3. Golf V stał się dłuższy, szerszy i wyższy niż poprzednik, a także zwiększono mu pojemność bagażnika, by można było bez problemu przewozić zakupy i bagaże w trasie. Oczywiście znów zaskoczono różnymi wersjami wyposażenia.

Wyposażenie, stylistyka, dane techniczne

Postawiono na krągłości. Golf V utrzymał co prawda swoją dynamiczną sylwetkę, wciąż był też dość szeroki, a więc sprawiał wrażenie lepiej trzymającego się drogi, ale teraz nie było ostrych rysów czy krawędzi. Maska była prosta, przednie reflektory nieco zaokrąglone i lekko wydłużone względem poprzednika. Linię boczną ozdobiła plastikowa wstawka w kolorze nadwozia lub czarnym. Tył był wypukły, z wyraźnie zaznaczonymi rogami zderzaków.

We wnętrzu nie było przesadnie nowocześnie. Dość prosta konsola pośrodku, optymalna liczba przycisków i przełączników, standardowa deska rozdzielcza. Inżynierowie zrobili wszystko, by Volkswagen Golf V nie wyróżniał się na tle żadnego innego auta, a przy tym, by nie odstawał i nie można go było nazwać brzydkim. Co ciekawe samochód sprzedawano jako 3- i 5-drzwiowy hatchback, 5-drzwiowe kombi oraz 4-drzwiowy sedan.

Golf V oferował bardzo szeroki wybór wersji wyposażenia. W najwyższej, z dopłatą, oprócz specjalnych pakietów stylistycznych świadczących o tym, że auto ma sportowy charakter, pojawiały się: nawigacja satelitarna, elektrycznie sterowane szyby, poduszki powietrzne, system ABS z EBD czy klimatyzacja automatyczna, która działała naprawdę dobrze, co wówczas nie było oczywiste.

Najlepsze jednostki napędowe do Volkswagena Golfa V

Jednak Golf to przede wszystkim silniki. W Mk4 doceniano pancerne jednostki wolnossące i tym razem inżynierowie postanowili wyjść naprzeciw oczekiwaniom fanów marki. Mieliśmy do wyboru całkiem sporo silników benzynowych oraz kilka powszechnie cenionych Diesli. Jeśli chodzi o skrzynię, to warto docenić DSG, które nie tylko dawała komfort jazdy, ale także dbała o to, by paliwożerne jednostki napędowe nie puściły właściciela z torbami.

Najmniejsza wersja benzynowa miała ledwie 1.4 16V i generowała 75 KM. Prawie 15 sekund do setki nie robiło i nie robi na nikim wrażenia. Były jednak i motory sportowe. Już wersja 2.0 TFSI GTI może udostępniać moc 200 lub 230 KM, a to nie koniec. Najmocniejsze 3.2 R32 w typie VR6 dawało 250 KM. Jednostki wysokoprężne nie były tak hojne. Najmniejszy Volkswagen Golf V to 1.9 TDI i moc 90 KM. Największy był za to 170-konny 2.0 TDI DPF.

Największe plusy i największe minusy Golfa V

Zdecydowanie siłą Golfa V były skrzynie biegów i silniki. Jedno i drugie spisywało się w piątej generacji bez zarzutu, dając sporo frajdy z jazdy. Do tego warto doliczyć także zawieszenie – przyjemne, dobrze zestrojone i bezawaryjne – oraz układ hamulcowy. Na plus można było także zapisać ergonomię auta.

A co było nie tak w Volkswagenie Golfie V? Przede wszystkim stosunek jakości do ceny. Samochód sporo kosztował, a nie oferował wszystkiego tego, co niektóre samochody konkurencji. Psuć lubił się układ elektryczny, niezbyt dobrze zachowywała się karoseria, która miała skłonność do łuszczenia się i rdzewienie. Golf V był solidny, niezły i raczej bezproblemowy, ale nie robił wyjątkowo dobrego wrażenia.

Następny artykuł