Pożar na stacji paliw
Źródło: Straż miejska

Skrajnie niebezpieczne zachowanie dwóch mężczyzn z warszawskiej Pragi

Piotr SzczurowskiPiotr Szczurowski
28 Kwietnia 2020

Funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o podpaleniu auta zaparkowanego na terenie stacji benzynowej. Kiedy dojechali na miejsce, ogień gasili już monitorujący okolicę strażnicy miejscy.

Policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy mieli podpalić samochód znajdujący się na stacji benzynowej. Jeden z zatrzymanych przyznał się, że zrobili to z zemsty z uwagi na konflikt sąsiedzki - podaje komenda stołeczna policji.

Do zdarzenia doszło w środę, około 2:30 na Pradze Północ. Funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o podpaleniu auta zaparkowanego na terenie stacji benzynowej. Kiedy dojechali na miejsce, ogień gasili już monitorujący okolicę strażnicy miejscy.

Pożar Merivy

Auto stało dosłownie kilka metrów od dystrybutorów.

Ofiarą podpalaczy stał się Opel Meriva zaparkowany na terenie stacji paliw. Płomienie wydobywały się z tylnej części pozbawionego tablic pojazdu.

Od dystrybutorów z paliwem dzieliło auto raptem dwa, trzy metry.

Pożar Merivy

Strażnicy wezwali straż pożarną - do jej przyjazdu robili, co mogli, by ugasić ogień, korzystając z małej gaśnicy. Funkcjonariusze pomogli gasić pożar gaśnicą przemysłową. - Nie tylko gasiliśmy płomienie, ale też próbowaliśmy chłodzić zbiornik paliwa, by nie doszło do wybuchu - opowiada jeden z funkcjonariuszy, który brał udział w akcji.

Do momentu przyjazdu straży pożarnej strażnicy zdążyli wykorzystać już trzy gaśnice. Gdy pożar został ugaszony, do funkcjonariuszy podeszło dwóch młodych mężczyzn, którzy od początku z uśmiechami przyglądali się całej akcji. Próbowali wypytywać funkcjonariuszy o przyczyny pożaru oraz wszelkie szczegóły akcji. Strażnicy jedynie wydali im polecenie, by odeszli na bezpieczną odległość.

Pożar Merivy

Kiedy na miejsce dojechali policjanci, strażnicy powiedzieli im o „dwóch podejrzanie zachowujących się mężczyznach".

- Przejrzeliśmy monitoring, gdzie zauważyliśmy dwóch mężczyzn, którzy zachowywali się podejrzanie, podeszli do pojazdu, a w pewnym momencie oblali go nieznaną substancją i podpalili. Ponadto pracownicy stacji potwierdzili, że mężczyźni widoczni na zapisie kamer chwilę przed zdarzeniem zakupili benzynę – relacjonuje przebieg zdarzeń policjantka.

Mężczyźni, którzy z uśmiechem przyglądali się akcji, zostali zatrzymani kilkadziesiąt metrów dalej. Policjanci, od jednego z nich, wyczuli woń benzyny. Obaj zostali zawiezieni na komisariat.

Pożar Merivy

- Podczas wykonywanych czynności okazało się, że mężczyźni byli pod wpływem alkoholu. Jeden z nich przyznał się do podpalenia samochodu, tłumacząc, że zrobili to z zemsty z uwagi na konflikt sąsiedzki. Zniszczony opel miał również wybitą szybę z tyłu i urwane boczne lusterko – mówi Irmina Sulich.

Prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo. Mężczyźni usłyszeli zarzut sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy i uszkodzenia mienia. Wobec mężczyzn sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru.

Następny artykuł