Radiowóz
Źródło: zdrogi.pl

Życie jak film - Pościg ulicami Warszawy. Padły strzały!

Piotr SzczurowskiPiotr Szczurowski
26 Maja 2020

37-latek usłyszał zarzuty, za które może zostać pozbawiony wolności nawet na 10 lat.

Mężczyzna podejrzany o kradzież z włamaniem uciekał przed policją ulicami Warszawy.

Nie chciał się zatrzymać i ignorował wezwania funkcjonariuszy.

Próbował nawet rozjechać policjantów, którzy musieli użyć broni służbowej.

Funkcjonariusze pełniący służbę po cywilnemu dostali wezwanie w nocy na parking jednego z marketów budowlanych na Ursynowie. Zgłoszenie dotyczyło kierowcy ciemnego auta osobowego, który miał włamywać się do budynków, w których były urządzenia i narzędzia na ekspozycję sklepu.

Nadchodzi nowy mandat, który kierowcy Nadchodzi nowy mandat, który kierowcy "pokochają"?Czytaj dalej

Na miejscu policjanci zauważyli odjeżdżającą sprzed marketu Skodę. Postanowili zatrzymać kierowcę do kontroli, używając sygnałów świetlnych i dźwiękowych. Ten jednak zignorował wezwanie do zatrzymania i przyspieszył.
Kiedy wjechał na parking bez możliwości wyjazdu, nie zamierzał się poddać.

Przejechał przez pas zieleni, a następnie jadąc chodnikiem, najeżdżał i uszkadzał zaparkowane w pobliżu samochody.

Ze względu na ograniczone możliwości manewrów radiowozem funkcjonariusze kontynuowali pościg pieszo. Kiedy dogonili mężczyznę w okolicach ulicy Kazury 20, kierowca auta skręcił, usiłując potracić policjantów.

W związku z realnym zagrożeniem dla życia i zdrowia oraz brakiem jakiekolwiek reakcji na wezwania do zatrzymania jeden z policjantów oddał strzał ostrzegawczy w bezpiecznym kierunku z zachowaniem wszelkich procedur. Strzał i okrzyk „Policja” nie przekonały jednak mężczyzny jadącego na funkcjonariusza. Dopiero kolejny strzał i okrzyk „Stój, bo strzelam” spowodowały, że 37-latek zatrzymał samochód. Został natychmiast obezwładniony i zatrzymany".

W samochodzie mężczyzny znaleziono 14 płynów do spryskiwaczy, 6 butli z gazem, drabinę aluminiową, dmuchawę do liści, suszarkę do rąk, nożyce do drutu, karton z saszetkami cukru, spryskiwacz ogrodowy, przedłużacz bębnowy oraz inne przedmioty pochodzące z kradzieży.

Podejrzany przyznał się, że wszystko ukradł z magazynu jednej ze stacji paliw w okolicach Grodziska Mazowieckiego oraz z budynków przy markecie budowlanym, sprzed którego uciekał.
37-latek usłyszał zarzuty, za które może zostać pozbawiony wolności nawet na 10 lat.

Następny artykuł