Mały Kubuś
Źródło: zdrogi.pl

Kierowca autobusu nie wpuścił niepełnosprawnego Kubusia i odjechał

Piotr SzczurowskiPiotr Szczurowski
12 Czerwca 2020

Kobieta podkreśla, że nie chodzi jej o to, by karać kierowców. Do tej pory nie miała żadnych problemów z komunikacją miejską.

- Nie każda osoba na wózku może nadusić guzik, czy pomachać ręką. Nie każda ma opiekuna, który to za nią to zrobi. I na to chcę zwrócić uwagę - mówi pani Joanna, mama pięcioletniego Kuby, który choruje na rdzeniowy zanik mięśni.

Pani Joanna opowiada historię, która miała miejsce we wtorek 9 czerwca. Wraz z niepełnosprawnym synem czekała na przystanku na autobus MZK, aby pojechać na rehabilitację. - Autobus podjeżdża, podchodzimy do drzwi, ustawiam wózek tak, by sprawnie wjechać do środka, a drzwi się zamykają i autobus odjeżdża - relacjonuje kobieta.

Nie zależy jej na ukaraniu kierowcy.

Kobieta była zaskoczona, bo przecież kierowca musiał widzieć jak z dzieckiem czekała na przystanku, gdy podjeżdżał.

Pani Joanna zaczekała na kolejny autobus. Ten podjechał i historia się powtórzyła. Tyle że tym razem mama Kubusia pobiegła do kierowcy i zwróciła mu uwagę, że czekają na przystanku i chcieli wsiąść do autobusu.
Podobno kierowca nie był zadowolony i doszło do niemiłej wymiany zdań. Mężczyzna miał powiedzieć, że nie widział ich i nie wiedział, czy chcą jechać.

- Jego zdaniem powinnam przyjść i powiedzieć, że chcę jechać. Zazwyczaj inni kierowcy od razu rozkładają rampę. A tu słyszę, że jest przycisk i że można choćby machnąć ręką – opowiada mama pięciolatka.
- Więc jeśli kierowca podjeżdżający na przystanek widzi osobę na wózku, to niech wyjrzy za drzwi, bo ta osoba nie zniknie, tylko czeka, żeby móc wsiąść do autobusu - mówi pani Joanna.

Bohaterskie zachowanie kierowcy MPK Świdnica. Osłonił pieszych swoim autobusemBohaterskie zachowanie kierowcy MPK Świdnica. Osłonił pieszych swoim autobusemCzytaj dalej

Kobieta podkreśla, że nie chodzi jej o to, by karać kierowców. Do tej pory nie miała żadnych problemów z komunikacją miejską. Chce jedynie nagłośnić sprawę, aby zwrócić uwagę kierowców na takie sytuacje.

Kuba kiedyś będzie podróżował sam. Ale nie będzie w stanie ani nacisnąć guzika przy drzwiach autobusu, ani machnąć ręką. Będzie w stanie tylko kierować dżojstikiem przy swoim wózku. - Więc jeśli kierowca podjeżdżający na przystanek widzi osobę na wózku, to niech wyjrzy za drzwi, bo ta osoba nie zniknie, tylko czeka, żeby móc wsiąść do autobusu - mówi pani Joanna.

Nie trzeba było długo czekać na reakcję ze strony MPK.

Wideo - Dramatyczny wypadek. Przeleciał przez rondo. Szaleńczy rajd skończył się tragicznieWideo - Dramatyczny wypadek. Przeleciał przez rondo. Szaleńczy rajd skończył się tragicznieCzytaj dalej

W Zakładzie Komunikacji Miejskiej już rozniosła się historia pani Joanny i jej syna. - Rozmawiałem z tą panią. Sprawa jest wyjaśniona - mówi Marcin Pejski, rzecznik MZK. Dodaje, że kierowca rzeczywiście widział kobietę z dzieckiem na przystanku, ale mieli oni stać półtora metra od krawędzi jezdni. - Sprawdziliśmy, w takiej odległości kierowca nie widzi w lusterku wstecznym, że ktoś tam stoi - tłumaczy M. Pejski.

Rzecznik MPK prosi, aby osoby niepełnosprawne lub ich opiekunowie dawali wyraźnie znać kierowcy, że chcą wsiąść. Jeśli osoba niepełnosprawna nie ma możliwości przycisnąć guzik lub machnąć ręką, to może powinna poprosić innego podróżnego. - Z naszej strony uczuliliśmy kierowców, na to, żeby się upewniali, czy osoba niepełnosprawna wsiadła do autobusu - mówi M. Pejski.

Zobacz także:

1. Gigantyczne premie dla policjantów za służbę podczas pandemii. Kwota przeznaczona na ten cel szokuje
2. Wielka kontrola UOKiK na stacjach benzynowych. Sprawdzili, gdzie jest najgorsze paliwo w Polsce
3. Nowe, luksusowe auta trafią w ręce wybranych urzędników NBP. Szokująca kwota modernizacji floty

Następny artykuł