Premier Morawiecki
Źródło: Materiały Prasowe

Premier Morawiecki chce drastycznie podnieść kwoty mandatów - „Polacy nauczą się szanować prawo drogowe”

Piotr SzczurowskiPiotr Szczurowski
9 Lipca 2020

Jeśli mielibyśmy do czynienia z „drogowym recydywistą”, to będzie on za identyczne przewinienie płacić więcej niż wzorowy kierowca, który się raz „zapomniał".

Nawet dziesięciokrotna podwyżka maksymalnego mandatu, który kierowca może otrzymać - to wzrost z 500 zł do 5 tys. zł. To jeden z wielu pomysłów rządu na walkę z drogowymi piratami.

Zapowiedź poprawienia bezpieczeństwa na drogach i wprowadzenia surowszych kar dla piratów drogowych pojawiły się już w listopadowym exposé premiera. Mimo że temat ucichł, to Morawiecki nadal ma zamiar wprowadzić zmiany w życie.

Wszystko dlatego, że według Mateusza Morawieckiego prowadzone w ostatnich latach kampanie edukacyjne okazały się nieskuteczne i nie wpłynęły na zmianę postaw i zachowań kierowców.

Biorąc pod uwagę kluczowe znaczenie ograniczeń prędkości dla ochrony ludzkiego życia i zdrowia obywateli na drodze, rząd uznał za niezbędne podniesienie kwot mandatów karnych oraz wprowadzenie zmian w przepisach, których celem ma być ograniczenie niebezpiecznych zachowań na drogach.

Niewyobrażalna tragedia - Kobieta przejechała własne dzieckoNiewyobrażalna tragedia - Kobieta przejechała własne dzieckoCzytaj dalej

W ostatnich latach zapowiedzi podwyżek było mnóstwo, ostatecznie jednak rządy z obawy przed niezadowoleniem opinii publicznej się z nich wycofywały.

Przypomnijmy, że od 1997 maksymalna kwota mandatu to 500 zł. Różnica jednak polega na realnej wartości tych pieniędzy. W latach 90 stanowiły one ponad 50% średniego wynagrodzenia. Mandat ten był zatem znacznie dotkliwszy niż teraz, gdy 500 zł to mniej niż 10% średniego wynagrodzenia brutto.

Nowa maksymalna kwota mandatu karnego ma wynieść 5 tys. zł. Aby wyeliminować piratów drogowych z ulic na celownik, zostali wzięci kierowcy przekraczający prędkość o ponad 50 km/h.

Ten temat zresztą poruszany był również w kontekście zmian, które miały wejść w życie od 1 lipca. Dotyczyć one ujednolicenie ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym do 50 km/h całodobowo, wprowadzenie pierwszeństwa pieszych oraz zatrzymywanie prawa jazdy w przypadku przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h również poza terenem zabudowanym.

Według rządu tacy kierowcy karani powinni być nie tylko poprzez czasowe zatrzymanie prawa jazdy, ale również bolesne „sankcje o charakterze finansowym".

Nowy system mandatów ma być tak skonstruowany, aby surowiej karać za przekroczenia prędkości w obszarze zabudowanym niż poza nim.

Po pracowników przyjechał firmowy autobus - nie byli świadomi zagrożeniaPo pracowników przyjechał firmowy autobus - nie byli świadomi zagrożeniaCzytaj dalej

Nacisk ma być przede wszystkim położony na karanie za wykroczenia popełniane na przejściach dla pieszych bądź skrzyżowaniach. W takich przypadkach mandaty mają wynosić przynajmniej 1–1,5 tys. zł.

Maciej Wroński z Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego zwraca uwagę, że mandaty za wykroczenia na przejściach wystawiane będą „po fakcie”, gdy dojdzie już do tragedii. W innym wypadku, skoro nikt tego nie kontroluje, kierowcy będą bezkarni.

W związku z tym pojawił się pomysł o objęciu przejść dla pieszych monitoringiem oraz umożliwienie strażnikom miejskim nakładania mandatów za zarejestrowane przez system wizyjny wykroczenia. Wroński uważa, że to nie wysokość kary powinna być „batem” a jej nieuchronność.

Ponadto zmniejszony ma zostać margines błędu kierowcy z 10 do 5 km/h.

Ponadto premier proponuje wydłużenie okresu ważności punktów karnych przynajmniej o rok, przy jednoczesnym podniesieniu ich limitu z dotychczasowych 24 pkt.

Zlikwidowane mają zostać za to kury, które pozwalały na zredukowanie liczby punktów karnych „ze względu na brak pozytywnych doświadczeń w tym zakresie” (o czym też mówiło się od dekady).

Najciekawsze jednak przed nami!

Szef rządu chce, aby po przekroczeniu połowy limitu punktów karnych wysokość mandatów była odpowiednio zwiększana.

Jeśli mielibyśmy do czynienia z „drogowym recydywistą”, to będzie on za identyczne przewinienie płacić więcej niż wzorowy kierowca, który się raz „zapomniał".

W takim przypadku przepisy mają przewidywać możliwość nałożenia mandatu wyższego niż ustawowe „maksimum". Piraci drogowi mogliby zatem płacić więcej niż 5 tys. złotych.

Źródło: https://auto.dziennik.pl/

Zobacz także:

1. Wideo - Dramatyczny wypadek. Motocyklista z impetem wjechał w samochód dostawczy
2. Wideo - Koszmarny wypadek. Z gigantycznym impetem wbił się w inny samochód. Auto aż złamało się na pół
3. Kolejny wypadek autobusu w Warszawie - „Kierowca zasnął za kierownicą”
4. Niewyobrażalna tragedia - Kobieta przejechała własne dziecko
5. Wideo - Spektakularny wypadek. Ten kierowca BMW dosłownie oszukał śmierć
6. Kobieta w 2 tygodnie od zdobycia prawka zdążyła uszkodzić trzy auta

Następny artykuł