Radiowóz w warsztacie
Źródło: zdrogi.pl

Będą naprawiać radiowozy za 1 grosz za godzinę, na części dali rabat 71%

Piotr SzczurowskiPiotr Szczurowski
5 Czerwca 2020

Zwycięska firma dała 71 procent zniżki na części samochodowe. W efekcie uzyskała w przetargu 100 punktów, podczas gdy pozostałe dwie na podium 12 i 11.

Małopolska policja rozstrzygnęła przetarg na naprawę służbowych radiowozów. Firma, która wygrała, koszt części napraw wyceniła na zaledwie jeden grosz za roboczogodzinę i zaproponowała 71 procent rabatu na użyte części.

W przetargu szukano firmy, która będzie wykonywać prace blacharskie i lakiernicze w uszkodzonych w wypadkach policyjnych radiowozach. O zaskakująco niskiej stawce, podanej przez zwycięską firmę, poinformowała "Gazeta Wyborcza". Według informacji "GW" pozostałe firmy biorące udział w przetargu godzinę pracy przy naprawach radiowozów wyceniły na: 178 zł, 160 zł, 133 zł oraz 73 zł.

Oprócz ceny naprawy kryterium był także rabat udzielony na części i materiały użyte do naprawy aut. Jak informuje "GW", pozostałe firmy zaproponowały sześć procent rabatu, 10 proc. (dwie z nich) lub nie oferowały żadnego. Zwycięska firma dała 71 procent zniżki na części samochodowe. W efekcie uzyskała w przetargu 100 punktów, podczas gdy pozostałe dwie na podium 12 i 11.

Podpisana umowa opiewa na kwotę 157 tysięcy 537 złotych.

Niemcy chcą zakazu jazdy motocyklem w niedziele i święta - pomoże?Niemcy chcą zakazu jazdy motocyklem w niedziele i święta - pomoże?Czytaj dalej

Jak się może to opłacać? Koszty czynszu, prądu, wynagrodzeń, ubezpieczenia OC warsztatu i duża ilość innych rzeczy powodują, że stawka grosza za roboczogodzinę jest nierealna.

Rzecznik prasowy małopolskiej policji tłumaczy, że umowa została zawarta z tym z oferentów, który przedstawił najkorzystniejszą propozycję cenową. Wyjaśnia, jak się taka umowa może opłacać.

Naprawy, których płatnikiem jest policja, to raptem jedna trzecia wszystkich realizowanych w ramach tej umowy. Płatnikiem większości jest sprawca bądź jego ubezpieczyciel i tu stawki są już normalne - warsztat zatem rezygnuje z zarobku na policji, ale odbija sobie na pozostałych. Widocznie oferent przekalkulował, że mu się to opłaca.

Tak sformułowana umowa nie jest niczym zaskakującym, ani też nowym. Komenda zawierała już takie dwie trzyletnie umowy, gdzie taka stawka była stosowana. W jednym z przypadków jeden z oferentów odwołał się do Krajowej Izby Odwoławczej, w innym przypadku to policja anulowała przetarg. Krajowa Izba Odwoławcza analizowała tę sytuację i nie wzbudziła ona zastrzeżeń.

Następny artykuł