Prawo jazdy lepiej jednak wozić ze sobą
Źródło: ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Prawo jazdy można zostawić w domu, ale lepiej tego nie robić. Eksperci alarmują

Piotr SzczurowskiPiotr Szczurowski
9 Grudnia 2020

Prawo jazdy możemy oficjalnie pozostawić w domu. Czy warto korzystać z udogodnień, które niesie za sobą pakiet deregulacyjny? Nie zawsze. Andrzej Płonka, prezes Związku Powiatów Polskich, uważa, że systemy teleinformatyczne nie są jeszcze w pełni gotowe, a rząd pośpieszył się z wprowadzeniem w życie zmian.

W końcu weszły w życie zmiany wchodzące w skład pakietu deregulacyjnego, na który kierowcy czekali od dawna. Wbrew pozorom nie oznacza to, ze wszystko nagle działa jak trzeba i możemy pozostawić prawo jazdy w domu. Jak wskazuje prezes Związku Powiatów Polskich, kierowca naraża się w ten sposób na poważne łopoty.

5 grudnia wszedł w życie pakiet deregulacyjny, którego założeniem było ułatwienie życia kierowcom. Kierowcy nie muszą już wymieniać dowodu rejestracyjnego pojazdu, jeśli zabraknie miejsca na pieczątki poświadczające zaliczenie przeglądu okresowego. Nadal jednak nie można pozostawić tablic rejestracyjnych, z jakimi kupiliśmy auto. Nadal też obowiązkowe jest posiadanie Karty Pojazdu. Na stosowne zmiany, które pozwolą nam zaoszczędzić około 200 zł przy rejestracji pojazdu, będziemy musieli jeszcze poczekać.

Najgłośniejszą zmianą, która weszła w życie, jest zniesienie obowiązku posiadania przy sobie prawa jazdy. Wiele osób wskazywało, że taki wymóg był od dawna niepotrzebny, ponieważ policjanci podczas kontroli i tak sprawdzają kierowcę w policyjnych systemach informatycznych - wiedzą więc, czy dana osoba ma uprawnienia do kierowania pojazdami, czy też nie.

Prawo jazdy lepiej jednak wozić ze sobą. Dlaczego?

Powodem nie są tylko ewentualne problemy podczas stłuczki i konieczności spisania oświadczenia.

Andrzej Płonka, prezes Związku Powiatów Polskich, skierował do premiera Morawieckiego list, w którym wnosił o odroczenie terminu wejścia w życie zmian. Zwraca w nim uwagę, że wprowadzenie w życie „jazdy bez prawa jazdy” jest przedsięwzięciem niezwykle złożonym i angażującym wiele podmiotów. Wymaga m.in. prawidłowego zaprojektowania systemu teleinformatycznego, przygotowania rozwiązań technicznych, dostosowania stanu prawnego, zapewnienia dobrej jakości danych oraz wypracowania sprawnej współpracy. Zaniedbanie choćby jednego z wymienionych elementów będzie oznaczało poważne problemy - nie tylko dla urzędników, ale przede wszystkim dla obywateli.

Czyżby zatem rząd wprowadził zmiany, które mają opierać się na systemach informatycznych, chociaż te nie są na nie w pełni gotowe? Niestety na to wygląda. Jak wyjaśnia dalej prezes ZPP, proces wdrażania nowej Centralnej Ewidencji Kierowców (CEK 2.0) jeszcze się nie zakończył, więc do sprawdzania uprawnień korzysta się obecnie ze starszej wersji (CEK 1.0). Problem w tym, że między tą bazą a bazami lokalnymi (należącymi do powiatów i miast na prawach powiatów), pojawiają się rozbieżności i centralna baza może mieć niewłaściwe dane. Andrzej Płonka wskazuje na potencjalnie poważne konsekwencje.

Uważa, że w przypadku udostępnienia policjantowi przez CEK błędnych danych, może dojść do nieuzasadnionego stanem rzeczywistym zatrzymania prawa jazdy, czy nawet przymusowego odholowania pojazdu na wyznaczony parking.

Nieaktualne bazy to niejedyny problem. Okazuje się również, że wciąż nie wszystkie służby do nich dostęp. Przykładowo funkcjonariusze straży gminnych. Z informacji uzyskanych od przedstawicieli rządu wynika, że rozwiązanie techniczne umożliwiające taki dostęp w trybie teletransmisji danych będzie gotowe najwcześniej w połowie 2021 roku.

Jeśli zatem cieszyliście się, że nie musicie pamiętać o wożeniu ze sobą dokumentów - dla własnego dobra lepiej nadal to róbcie. Dokument niemal nic nie waży, a możecie w ten sposób uniknąć potencjalnych problemów.

Następny artykuł