Nysa ze Szczebrzeszyna
Źródło: fot. Archiwum/Rafał Kowalik

Najdroższa Nysa na świecie. Niesamowita kwota za 33-letnie auto

Piotr SzczurowskiPiotr Szczurowski
6 Sierpnia 2020

Nysa ostatni raz na ulicę wyjechała 20 lat temu. Od tamtej pory stała i rdzewiała - wkrótce miała więc trafić na śmietnik. Radnemu tak bardzo zależało na tym, aby auto uratować, że zaoferował astronomiczną kwotę.

Radny ze sławnego Szczebrzeszyna w województwie lubelskim zaoferował kolosalną kwotę na przetargu za 33-letnie auto. W tej cenie śmiało można kupić w salonie dobrze wyposażonego Golfa.
Komisja przetargowa dwa razy dopytywała, czy mężczyzna się nie pomylił - radny dwukrotnie potwierdził, że mówi poważnie.

Nysa ze Szczebrzeszyna - Dlaczego radny chce zapłacić aż tyle?

Dziwne oznaczenia na radiowozach - Co oznaczają? Bardzo ważneDziwne oznaczenia na radiowozach - Co oznaczają? Bardzo ważneCzytaj dalej

Starą Nysę postanowiła sprzedać szkoła podstawowa w Szczebrzeszynie. Nie spodziewano się jednak, że cena auta sięgnie tak niebotycznych kwot.

- To były pieniądze na budowę domu. Narzeczona omal mnie nie udusiła, jak usłyszała, o jaką kwotę chodzi - przyznał Rafał Kowalik, który w licytacji zaoferował za 33-letnią nyskę 100 tys. zł. Radny Szczebrzeszyna zapewniał, że nie oszalał, a kwota była podyktowana „niewycenianą wartością, która dla mieszkańców Szczebrzeszyna jest pewnie wyższa niż 100 tys.". - To wartość sentymentalna - mówił nabywca w rozmowie z reporterem Polsat News.

Nysa ostatni raz na ulicę wyjechała 20 lat temu. Od tamtej pory stała i rdzewiała - wkrótce miała więc trafić na śmietnik.

Żeby nie oddawać auta na złom, szkoła podstawowa, do której należało, postanowiła zorganizować przetarg, w którym cena wywoławcza wynosiła 5 tys. zł.
- Ten samochód to coś pięknego, coś wspaniałego - przekonuje Rafał Kowalik w rozmowie z Polsat News.

Radnemu tak bardzo zależało na tym, aby auto uratować, że zaoferował 100 tys. zł.

Mandat za korzystanie z wideorejestratora. W skrajnej sytuacji grozi nam nawet więzienieMandat za korzystanie z wideorejestratora. W skrajnej sytuacji grozi nam nawet więzienieCzytaj dalej

Niestety mężczyzna nie dysponuje taką kwotą.

Oferty za PRL-owskiego klasyka wysyłali ludzie z całej Polski. Łącznie wpłynęło ich aż osiem. Żadna z nich nie zbliżyła się jednak kwoty zaoferowanej przez radnego.
- Służyć będzie do promocji miasta, dla turystów. Byłaby atrakcją turystyczną, bo to zabytkowy samochód z długą historią - mówił Polsat News Rafał Kowalik, pytany o dalsze losy auta.

Aby uzbierać całą kwotę, mężczyzna zorganizował akcję na portalu crowdfundingowym. Jeśli mu się nie uda, to Nysa ponownie trafi na przetarg.

Zobacz także:

1. Mandat za korzystanie z wideorejestratora. W skrajnej sytuacji grozi nam nawet więzienie
2. Wideo - Śmiertelnie groźny incydent. Żywioł zniszczył samochód w rekordowym tempie
3. Utrata prawa jazdy za... regulację wycieraczek. Nadchodzi rewolucja w przepisach?
4. Przerażający wypadek. Osobowy Volkswagen dosłownie wbił się w ciężarówkę. Zginęła młoda kobieta
5. Prawdziwy dramat - Ucierpiał transport życiodajnego płynu
6. Wideo - Łamał przepisy walcząc o życie. Wszystkiemu winna osa

Następny artykuł