Kierowca potrącił mężczyznę wracającego z grzybobrania
Źródło: Materiały Policyjne

46-letni mężczyzna wracał z grzybobrania. Umierał w męczarniach

Piotr SzczurowskiPiotr Szczurowski
12 Listopada 2020

Kierowca będący najprawdopodobniej pod wpływem narkotyków potrącił przypadkowego mężczyznę, który wracał z grzybobrania. 46-latek umierał w męczarniach leżąc na poboczu.

Do tragicznego wypadku doszło w gminie Szczytno (woj. warmińsko-mazurskie). 46-letni Sylwester Sz. wracał z grzybobrania, gdy 36-latek pod wpływem narkotyków zmiótł go z drogi i uciekł z miejsca wypadku.

Mężczyzna skonał na poboczu.

Do koszmarnego wypadku doszło w miejscowości Nowe Gizewo (woj. warmińsko-mazurskie). Policja otrzymała zgłoszenie, że w przydrożnym rowie na DK nr 57 podleśniczy znalazł ciało mężczyzny.

Kierowca uciekł z miejsca wypadku, nie udzielając pomocy

Samochód ciężarowy z wielka siłą wbił się w osobówkę. Koszmarny finał nieudanego wyprzedzania - WideoSamochód ciężarowy z wielka siłą wbił się w osobówkę. Koszmarny finał nieudanego wyprzedzania - WideoCzytaj dalej

Dzisiaj grzeje:

1. Owocna kontrola policji. Zatrzymali BMW z trzema mężczyznami. Wszyscy mieli sporo za uszami
2. W Milionerach padło banalne pytanie. Uczestnik załamał ręce. Każdy miłośnik podróży poda odpowiedź bez problemu
3. Wpadł na jeździe po pijanemu, bo chciał zagadać do policjantów w cywilu

Kiedy policja i karetka przybyły na miejsce okazało się, że na pomoc jest już stanowczo za późno. 46-latek został potrącony przez rozpędzony samochód. Kierowca uciekł z miejsca wypadku. Jeszcze tego samego dnia policja zatrzymała 36-letniego sprawcę wypadku.

W chwili wypadku mógł znajdować się pod działaniem środków odurzających. Mieszkaniec Szczytna usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego, w wyniku którego zginął 46-latek oraz nieudzielenie pomocy mężczyźnie, który znajdował się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia bądź zdrowia.

Kierowca został zatrzymany jeszcze tego samego dnia

Sylwek, jak miał 17 lat, miał wypadek samochodowy. Kolega chciał się popisać, jakim jest kierowcą rajdowym i rozbili się na drzewie. Lekarze nie dawali mu szans, przez prawie rok był w śpiączce i w końcu się wybudził, ale nie odzyskał w pełni zdrowia, był inwalidą. Mimo to uwielbiał chodzić do lasu, zbierał grzyby, łowił ryby. Żył sobie spokojnie, aż do dnia, kiedy ten ćpun go zabił na drodze - mówi pani Ewa, siostra Sylwestra Sz. w rozmowie z "Super Expresem"

Sąd Rejonowy w Szczytnie przychyli się do wniosku Prokuratury i zastosował wobec 36-latka tymczasowy areszt. Mężczyźnie grozi co najmniej 8 lat pozbawienia wolności.

Następny artykuł