Range Rover wnętrze
Źródło: Photo by Kenny Luo on Unsplash

Ekrany i panele dotykowe - czy serio tego potrzebujemy?

Piotr SzczurowskiPiotr Szczurowski
19 Marca 2020

Dlaczego nagle wszyscy producenci uznali, że ekrany dotykowe są czymś niezbędnym przy sterowaniu podstawowymi funkcjami auta? Czy takie rozwiązanie ma wady/zalety? Wyjaśniamy.

Tak jak Tesla spopularyzowała "elektryki", tak wprowadziła też modę na ogromne, dotykowe ekrany. Ktoś kiedyś doszedł do wniosku, że właśnie tego potrzebujemy.

Czy na pewno?

Zastępując kilkanaście przycisków ekranem dotykowym musimy zastosować menu. Nie da się inaczej. Oznacza to,że funkcje dotychczas dostępne od ręki teraz mogą być ukryte kliknięć w głąb menu.
Pierwszy problem - nie wyczujemy, jaką konkretnie funkcję właśnie mamy pod palcem. Musimy więc oderwać wzrok od drogi, by zlokalizować pożądaną ikonkę. Ponieważ funkcji mamy mnóstwo, niektóre z nich do odnalezienia będą wymagały kilku dodatkowych kliknięć. A to wydłuży czas, w którym nie obserwujemy drogi. Jedziemy więc na ślepo. Nie brzmi rozsądnie - prawda?

Spróbujcie zrobić dokładnie to samo z telefonem. To znaczy... nie próbujcie bo to nielegalne.

Telefon teoretycznie możemy trzymać na wysokości oczu - teoretycznie więc bylibyśmy w stanie szybko przerzucić wzrok z ekranu na drogę i z powrotem. Mówimy "teoretycznie" bo absolutnie nie pochwalamy tego typu zachowań. Ekranu z kokpitu zaś nie wyciągniemy. Dlaczego więc korzystanie z telefonu jest "be" a wielki touchpad już "ok"?
Czy tylko dlatego, że pisanie SMS-a po prostu trwa dłużej niż znalezienie w "menu" ustawień klimatyzacji?

Tego nie wiemy.

Oczywiście domyślamy się dlaczego ktoś chce nas przekonać, że ekrany są czymś czego pragniemy. Koszty.

Wyobraźcie sobie jak wiele, np. przycisków koncern motoryzacyjny musi wyprodukować. W zależności od wyposażenia mogą się one w różnić nawet w ramach jednego modelu. Zazwyczaj modeli producenci mają kilka, a nie zawsze mogą w nich zastosować, np. ten sam panel klimatyzacji. Jak wyglądałoby, gdyby w S klasie znalazły się komponenty żywcem wyjęte z klasy A? Ekrany rozwiązują ten problem. Mogą się one między samochodami różnić jedynie przekątną i nikt nie będzie miał żadnych pretensji.

Wystarczy w większym aucie zastosować inną grafikę i voilà - mamy inne menu. Wróćmy do tematu wyposażenia. Omówmy ponownie panel klimatyzacji. Producent musi wyprodukować, np. zestaw do sterowania klimatyzacją manualną, automatyczną dwustrefową i czterostrefową. Mamy więc trzy panele. I to w ramach jednego modelu. W przypadku ekranu w zależności od wersji wyposażeniowej wystarczy odblokować tylko dodatkowe funkcje w menu.

Rozumiecie? Koncern w ten sposób zaoszczędza mnóstwo pieniędzy - a przy okazji pewnie jeszcze każe nam dopłacić. No bo mamy ekran, więc i technologię. A technologia kosztuje. W rezultacie często płacimy więcej za tańsze rozwiązanie.

Czy ekrany są czymś co zastąpi nam klasyczne przyciski? Uważamy, że nie.

Czy są czymś co lubimy? Absolutnie

Następny artykuł