Wnętrze BMW
Źródło: Photo by Zakaria Zayane on Unsplash

Czy technologia naprawdę wspiera kierowcę? Czy jest nam niezbędna?

Piotr SzczurowskiPiotr Szczurowski
18 Marca 2020

Technologia coraz mocniej wspiera nas w prowadzeniu auta. Czy zabija to podstawowe umiejętności kierowcy i go rozleniwia? Czy technologia jest wsparciem czy wolelibyśmy z niej zrezygnować?

Trzydzieści lat temu wiele aut nie miało nawet wspomagania kierownicy. Wielu kierowców rozpoczynało wtedy swoją przygodę z motoryzacją od, np. maluchów, które elektroniki na pokładzie miały niewiele więcej niż rower. Dzisiaj większość samochodów to mnóstwo kabli i procesory, których nie powstydziłyby się jeszcze kilka lat temu komputery stacjonarne. Czy jest to zmiana na lepsze?

Kiedyś by zdiagnozować usterkę i ją naprawić wystarczyło podstawowe pojęcie o mechanice i odpowiedni zestaw narzędzi. Dzisiaj nawet genialny mechanik może nic nie poradzić, gdy nie ma uprawnień do wysokich napięć, a podstawimy mu na podnośnik hybrydę.

Technologia poszła mocno do przodu w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat - w wielu aspektach znacznie ułatwiając nam życie. Czy jednak potrzebujemy pomocy w każdym aspekcie? Auta teraz pilnują, byśmy byli skupieni, nie wyjeżdżali poza linie i nie zbliżali się nadto do auta przed nami. Kiedyś wszystko to musieliśmy robić sami. Czy zatem jest lepiej?

Technologia rozleniwia, zwalnia nas z pewnego obowiązku. Po co myśleć o zachowaniu odstępu skoro komputer sam przyhamuje auto, jeśli będziemy zbyt blisko. Po co uczyć się parkowania równoległego skoro autopilot nas w tym wyręczy. Że potrzebuje do tego więcej miejsca niż sprawny kierowca? "Olać"- my się zmieścimy.

Oczywiście w ten sposób do tematu podchodzi margines kierowców. Wraz z zaawansowaniem systemów będzie on jednak rósł. Kierowca, który zdawał na polonezie, mniej będzie polegał na elektronice w porównaniu do kogoś, kto zaczynał od Hyundaia i20 ze wspomaganiem ruszania. Dojść może do sytuacji, gdy konieczność dodania gazu, by ruszyć z miejsca będzie dla kogoś nie do pomyślenia - przecież auto samo to robi. Tak samo, jak auto samo włącza światła. Porównać można to do sytuacji w USA, gdzie większość aut posiada automatyczną skrzynię biegów. Wyręcza nas ona w zmienianiu przełożeń i przeciętny amerykański kierowca "podobno" nie ma pojęcia jak jeździć manualem.

Oczywiście technologie dbające o nasze bezpieczeństwo są jak najbardziej pożądane. Tu nie mamy żadnych wątpliwości. Wszystko to, co pozwala nam uniknąć wypadków, również jest mile widziane. Nie powinniśmy ich jednak traktować jako pomocników. Myślmy o nich jak o kasku rowerzysty. Jeśli mamy popełnić błąd - fajnie jest go mieć na głowie. Róbmy jednak wszystko by z niego nie korzystać.

Tak jak nie chcemy "testować" działania kurtyn powietrznych, tak starajmy się unikać wykorzystywania systemów "wspierających" kierowcę. Nauczmy się polegać przede wszystkim na sobie. Dopiero, jeśli my zawiedziemy, dajmy elektronice szansę na wykazanie się.

Miejmy jednak świadomość, że w tym właśnie momencie "komputer" naprawił nasz błąd i wyciągnijmy z tego wnioski. Gdyby nie systemy moglibyśmy nie mieć już okazji do nauki.

Następny artykuł