Toyota GR Supra
Źródło: zdrogi.pl

Czy nowa Toyota GR Supra jest prawdziwą "Suprą"?

Piotr SzczurowskiPiotr Szczurowski
19 Marca 2020

Toyota długo kazała czekać na nową odsłonę legendarnej Supry. Ta powstała przy współpracy z BMW - czy zatem mamy do czynienia z badge engineeringiem? Czy może jednak GR Supra jest prawdziwą Suprą?

17 lat - tyle Toyota kazała nam czekać na kolejną generację kultowego coupé. Japończycy długo podgrzewali atmosferę. Latami stopniowo zdradzali nikłe szczegóły nowego projektu. Wszystko wydawało się piękne, dopóki nie ogłoszono, że do współpracy nad sportowym modelem zaproszono Bawarczyków z BMW. Co w tym złego?

Przecież Supra powinna mieć napęd na tył i rzędową szóstkę pod maską - elementy te opanowali do perfekcji inżynierowie z Monachium. Dlaczego więc taka fala hejtu popłynęła w stronę Toyoty? Zacznijmy od tego, że Supra od zawsze była jednym z najbardziej kultowych modeli - w kręgach fanów japońskich aut jej legendzie dorównują chyba jedynie RX-7, S2000, NSX i Integry. Mówimy tu o grupie aut japońskich na wskroś. Niemcy - jakkolwiek perfekcyjni - nie są Japończykami i zbudowane na ich platformie auto prawdziwie japońskie nigdy nie będzie.

Najbardziej kultowa spośród generacji - Supra MkIV znana jest każdemu fanowi motoryzacji, ale tak naprawdę nigdy nie była u nas popularna. Niedostępność modelu tylko wpłynęła pozytywnie na jego legendę. W tej chwili upolowanie niezmodyfikowanego egzemplarza graniczy z cudem. Oryginalne sztuki z kierownicą po właściwej (lewej) stronie to święty Graal i kosztują powyżej 100 tysięcy złotych. STO TYSIĘCY za pełnoletnie auto!
Najpierw obalmy kilka mitów odnośnie do najnowszej generacji Supry.

  1. Nie jest to BMW Z4 z innym nadwoziem. Choć modele dzielą płytę podłogową, to znacznie różnią się nadwoziem, wnętrzem, a nawet charakterystyką pracy zawieszenia czy wspomagania kierownicy. Supra z racji zamkniętego nadwozia jest sztywniejsza i prowadzi się bardziej "sportowo" od roadstera z Monachium.
  2. Supra nie jest osadzona na płycie BMW. Żaden inny model poza Z4 nie został na niej osadzony. Została ona utworzona specjalnie z myślą o sportowym modelu. Płyta była tworzona przez koncerny wspólnie - zatem jest równie niemiecka co japońska. Każdy z producentów miał swoje wytyczne i swój wkład w pracę nad platformą. Podobno Toyota postawiła ultimatum i wytrwała przy swoim w kwestii rozstawu osi i kół.
    Gdyby nie współpraca z BMW mogłaby nie powstać.
  3. Umówmy się - sportowe modele nie należą do motorów napędowych sprzedaży. Z biznesowego punktu widzenia "hajs" robią SUV-y i kompakty. Coupé z napędem na tył nie było modelem niezbędnym w portfolio, więc Toyota mogłaby odpuścić sobie ten segment. Gdyby nie BMW opracowywanie Supry mogłoby być zupełnie nieopłacalne. Z naszego punktu widzenia wizerunkowo Japończycy poszli w idealnym kierunku. Od pewnego czasu widać, że chcą oni zerwać z wizerunkiem nudnej marki. Toyota GR Yaris, nowa Corolla Hatchback, GT-86 i Supra budzą emocję i pozytywnie wpływają na image.

Czy zatem Toyota GR Supra zasługuje na bycie Suprą? Jak najbardziej - w tej chwili na rynku próżno szukać prawdziwego sportowego coupé w tej cenie. Do tego Japończycy nie poszli na żaden kompromis pomimo współpracy z BMW. Czy niemieckie geny szkodzą Toyocie?

Jeśli komuś przeszkadza świetny system inforozrywki, dobre materiały i ich spasowanie oraz świetne R6 i napęd na tył to tak.

Dokładnie w ten sam sposób powstała Toyota GT-86, ale tam partnerami byli Japończycy z Subaru - nie było więc oburzenia, że projekt utracił dalekowschodni charakter.
My jednak wolimy Suprę z genami BMW. Dzięki Bawarczykom mamy odpowiednią liczbę cylindrów i napęd na tył... rzędowej czwórki pod maską i napędu na przód nie bylibyśmy w stanie znieść.

Następny artykuł