Autostrada - dwóch mężczyzn pchało auto
Źródło: Materiały Policyjne

Pijani pchali samochód... autostradą. Mieli tajemnicę przed policją

Piotr SzczurowskiPiotr Szczurowski
21 Grudnia 2020

Autostrada rządzi się swoimi prawami. W przypadku awarii pojazdu musimy niezwłocznie zadbać o to, aby nie stwarzać zagrożenia dla innych użytkowników drogi. Przy dużych prędkościach, które są dozwolone na autostradach, nie trudno o wypadek. Kompletnie ignorując zagrożenie, dwóch mężczyzn postanowiło, zamiast wezwać pomoc, pchać auto do najbliższego zjazdu. Nie był to ich jedyny "dobry" pomysł.

​Policja z Łowicza zatrzymała dwóch mężczyzn, których przyłapano późnym wieczorem na pchaniu auta... autostradą A2. Samochód był kompletnie nieoświetlony, stwarzając ogromne zagrożenie. Sami mężczyźni również mogli ucierpieć przez swoje nieodpowiedzialne zachowanie.

Autostrada A2. Dwóch mężczyzn zatrzymywało kierowców

W czwartek około godziny 20 dyżurny łowickiej policji otrzymał zgłoszenie dotyczące dwóch mężczyzn pchających nieoświetlonego Chryslera na 385. kilometrze autostrady A2 w kierunku Warszawy. Mężczyźni znajdowali się na pasie awaryjnym i, według zgłaszających, próbowali też zatrzymywać inne pojazdy, stwarzając zagrożenie na drodze.

„Policjanci z ruchu drogowego pojechali na miejsce, gdzie zauważyli opisywanego Chryslera. Mężczyźni na widok radiowozu przeskoczyli przez bariery ochronne i próbowali się ukryć. Zrobili to jednak nieskutecznie. Okazało się, że 25 i 28-latek zamieszkujący w Łodzi byli pod wpływem alkoholu. Młodszy z nich miał ponad 1,4, a starszy 2,3 promila alkoholu w organizmie” - przekazała PAP Urszula Szymczak z łowickiej komendy policji.

Autostrada A2. Pijani mężczyźni pchali auto

Mężczyźni nie chcieli przyznać się funkcjonariuszom, który z nich prowadził auto. Tłumaczyli się, że zabrakło im paliwa. Obaj zostali zatrzymani przez policję, a auto odholowano. Odpowiedzą za stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym na autostradzie, gdzie zabroniony jest ruch pieszy. Śledczy ustalą, który z nich siedział za kierownicą.

Chciał pomóc kierowcy BMW wyciągnąć auto z rowu. Skończyło się tragicznie - WideoChciał pomóc kierowcy BMW wyciągnąć auto z rowu. Skończyło się tragicznie - WideoCzytaj dalej

Zobacz także: Na oczach matki ukradł auto z dzieckiem w środku. Nagle wrócił się i zaczął jej grozić policją

Za kierowanie w stanie nietrzeźwości grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

Do podobnie niebezpiecznej sytuacji doszło w ostatnim czasie na drodze ekspresowej S8 w okolicach Wrocławia. Kierowca zostawił Forda Mustanga na ruchliwej jezdni, ponieważ, jak informuje Policja, w aucie skończyło się paliwo. Ponadto mężczyzna, zamiast zjechać na pas awaryjny, zatrzymał się na lewym pasie i zostawił samochód bez włączonych świateł.

Patrol wrocławskiej drogówki został skierowany na 31. kilometr drogi ekspresowej S8 ze względu na utrudnienia w ruchu, jakie miało stwarzać na tamtym odcinku auto pozostawione na jezdni.

Według telefonicznego zgłoszenia, na lewym pasie jezdni stał opuszczony pojazd, który stwarza zagrożenie dla innych użytkowników drogi. Policjanci w ciągu kilku minut byli na miejscu, gdzie faktycznie zastali Forda Mustanga. Pojazd nie miał żadnych świateł (nawet awaryjnych) ani nie było obowiązkowego w takich przypadkach trójkąta ostrzegawczego. Kierująca nim osoba, zamiast zjechać na pas awaryjny, który jest stworzony do tego typu sytuacji, zostawiła go na lewym pasie, którym zwykle poruszają się szybko jadące pojazdy.

Przypominamy, że zgodnie z art. 49 ust. 3-4 pord
3. Zabrania się zatrzymania lub postoju pojazdu na autostradzie, lub drodze ekspresowej w innym miejscu niż wyznaczone w tym celu. Jeżeli unieruchomienie pojazdu nastąpiło z przyczyn technicznych, kierujący pojazdem jest obowiązany usunąć pojazd z jezdni oraz ostrzec innych uczestników ruchu.

Artykuły polecane przez redakcję zDrogi.pl

Nietrzeźwy mężczyzna ukradł auto spod sklepu. Wylądował w rowieNietrzeźwy mężczyzna ukradł auto spod sklepu. Wylądował w rowieCzytaj dalej

Następny artykuł